piątek, 7 sierpnia 2015

Nie jestem.

Tak, wiem.
Nie jestem dla Ciebie dość dobra.
Nie jestem dla Ciebie dość dobra, kiedy wygrywam te pieprzone konkursy kulinarne. Przecież nikt nie lubi odwiedzać świetnych knajp za darmochę. W końcu trzeba założyć ubrania lepsze niż codziennie i trzymać łokcie przy sobie, a później odłożyć sztućce na godzinę 17.
Nie jestem dla Ciebie dość dobra, chociaż, kurwa, znam wszystkie autostrady w Polsce. I drogi ekspresowe. Sporo krajowych. Umiem czytać mapy i przeklinać po rosyjsku, po to żeby ukraiński kierowca zrozumiał jak bardzo jestem wściekła z powodu zajebistej kolejki na przejściu granicznym w Terespolu.
Nie jestem dla Ciebie dość dobra z półką zastawioną domowymi dżemami i przetworami, które pieczołowicie smażę do 3 nad ranem.
Nie jestem dla Ciebie dość dobra, słucham głośnej muzyki, której nie możesz znieść. Każdego cholernego dnia bas napierdala i sprawia, że sąsiedzi nienawidzą mieszkania nr 5.
Nie jestem dla Ciebie dość dobra, piję wódkę jak facet a rano umieram jak baba trzymając oburącz porcelanową muszlę.
Nie jestem dla Ciebie dość dobra, czytam za wiele poezji, śnię o malinowym chruśniaku, gram w Wiedźmina do rana, zasypiam do pracy, kupuję za dużo butów, ubrań, organicznego jedzenia, tuszów do rzęs i torebek.

Nie jestem dla Ciebie dość dobra, więc uderzasz mnie regularnie w brzuch, uda i głowę do momentu, aż zobaczysz krew na moich wargach.
A ja nigdy nie przyznam się, jak bardzo lubię jej smak.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz